Jednoosobowy wyjazd w 2009 roku przyjął kryptonim "Glacier express". Po pierwsze dlatego, że główna część trasy biegła w przybliżeniu wzdłuż trasy "najwolniejszego pociągu ekspresowego świata" - czyli z Zermatt do St. Moritz. Po drugie - glacier - wyprawa pomiędzy dwoma największymi lodowcami Szwajcarii - Aletsch i Gorner - a express - bo na wyjazd miałem tylko dwa tygodnie ;) Samolot do Bergamo przyspieszył spotkanie z Alpami, potem tylko pociąg w kierunku szwajcarskiej granicy... i już. :) Potem już to co tygrysy lubią najbardziej, czyli podjazdy, przełęcze i widoki, chociaż muszę przyznać, że w tym roku zdobywanie Alp wymagało od mnie wyjątkowo dużego wysiłku. No cóż, sezon był niemal przespany, a bez pracy nie ma kołaczy ;) zapraszam do zapoznania się z galerią zdjęć i (nieco później) relacją z trasy.





