Smartfony stały się już obowiązkowym wyposażeniem większości podróżników. Pomagają odnaleźć się w nowym mieście, pozwalają przetłumaczyć egzotyczne języki na polski w mgnieniu oka, zrobią zdjęcie w momencie gdy aparat jest na dnie plecaka… jest tylko jedno ale. Bateria. Przy intensywnym użytkowaniu telefonu bateria w większości dostępnych na rynku telefonów rozładowuje się w zastraszającym tempie. Wystarczy włączony GPS, parę połączeń z internetem i kilka połączeń, a wskaźnik baterii świeci na czerwono już po kilku godzinach.

Nad zakupem powerbanku zacząłem się zastanawiać w momencie kupna telefonu Sony Xperia V. O ile sam smartfon jest rewelacyjny, i jestem zadowolony z wszystkich jego funkcji, o tyle czas pracy na baterii przy włączonej transmisji danych jest wysoce niezadowalający. Po odpięciu rano od ładowarki przy dość aktywnym korzystaniu już po 17:00 telefon wymaga rozglądania się za gniazdkiem. Nie jest to wygodne, dlatego podjąłem decyzję o zakupie powerbanku. Po przejrzeniu nielicznych opinii w internecie mój wybór padł na urządzenie nieznanej mi wcześniej firmy PQI.

Urządzenie jest wielkości 103×83 mm i grubości niewiele ponad 2 cm, co w praktyce daje nieco większe wymiary niż standardowa bateria płaska. Waga to 236 gram. Powerbank PQI zaopatrzony jest w włącznik, przy którym znajdują się diody sygnalizujące stopień naładowania, wlot micro USB do ładowania powerbanku, oraz dwa duże USB o natężeniu 1A i 2,1A do ładowania telefonu lub tabletu. Do zestawu dołączony jest gustowny woreczek.

Niestety plastik, z którego wykonane jest urządzenie jest dość kiepskiej jakości. Po miesiącu użytkowania pojawiło się na przodzie sporo rys. Spasowanie plastików jest niezłe, nic nie skrzypi i nie trzeszczy.

Cena tego urządzenia to 199,90 zł (tyle zapłaciłem w maju 2014 r.), jeśli zatem przeliczymy cenę w stosunku do pojemności, otrzymujemy bardzo korzystną ofertę w porównaniu z powerbankami innych producentów (Colorovo, GP).

Po podłączeniu za pomocą kabla USB dołączonego do zestawu powerbanku do ładowarki zapaliła się dioda sygnalizująca stopień naładowania urządzenia. Z czterech diod świeciła się jedna. Powerbank zasygnalizował pełne naładowanie po 9 godzinach. W kolejnych ładowaniach pełny czas ładowania wynosił około 12 godzin.

Aby przetestować, podłączyłem do powerbanku telefon. Sony Xperia V posiada baterię o pojemności 1700 mAh. Naładowanie tej baterii od 0 do 100% prze kabel podłączony do wyjścia 1A zajęło powerbankowi niemal równe 2 godziny. W kolejnych dniach telefon ładowany był jednie z powerbanku. Naładowany do pełna powerbank pozwolił na niemal czterokrotne naładowanie do pełna telefonu. Co prawda pojemność 12000 sugeruje, że powinna wystarczyć na dłużej, jednak jest to wynik satysfakcjonujący. Daje to ponad 4 dni intensywnego korzystania z telefonu bez konieczności szukania gniazdka.

Na drugi ogień poszedł tablet. iPad 2 posiada zdecydowanie większą baterię, według danych z internetu o pojemności około 7000 mAh. Po ponownym naładowaniu powerbanku podłączyłem iPada do gniazda ładowania. Naładowany do pełna powerbank pozwolił na naładowanie tabletu do 100%, po naładowaniu na wskaźniku urządzenia pozostała jeszcze jedna „kropka”. Niestety, tutaj czas ładowania jest już znacznie dłuższy. Ładowanie tabletu trwało ponad 6 godzin! Pozostała energia pozwoliła na podładowanie kolejnego dnia telefonu.

Czas na test praktyczny. Wychodząc na rower zobaczyłem, że bateria w telefonie jest naładowana w 1%. Ale od czego jest powerbank? Podłączyłem telefon do urządzenia, całość schowałem do woreczka, i jazda na rower. Cały zestaw zmieścił się w bocznej kieszeni spodni. Endomondo sprawowało się idealnie, kabel ładowania ani razu nie wypiął się podczas wycieczki, a po godzinie z włączonym Endomondo wskaźnik baterii wzrósł do 21%.

Podsumowując – po miesiącu testów tego urządzenia jestem z niego bardzo zadowolony. Powerbank PQI towarzyszył mi na ostatnim wyjeździe do Stambułu, gdzie doskonale spełnił swoją rolę w momencie, gdy w pokoju znajdowało się tylko jedno dziwnie umieszczone gniazdko. Teraz czeka je test w warunkach, do których został zakupiony, czyli na dwudniowym spływie kajakowym. Muszę tylko znaleźć do niego wodoodporne etui/worek/słoik. 😉 O kolejnych efektach testów będę informował w aktualizacjach wpisu.

Strona producenta powerbanku