Kuchl -Attersee
Dystans – 103,78 km

Dziś zbieraliśmy się dosyć długo. Postanowiliśmy nie jechać ścieżką, gdyż kluczyła ona niemiłosiernie. To chyba nie spodobało się tutejszym „radwegom”, bo cały dzień gubiliśmy ścieżki. Wprowadziło to nas niemal w stan agonii. Mieliśmy nadzieję, że ścieżki w Austrii są równie dobrze oznakowane co w Szwajcarii … dupa … Tauernradweg był inaczej oznaczony, inaczej się nazywał, inaczej biegł (!!!) niż na mapie którą notabene dostaliśmy … uwaga … z … Austrii. Zepsuło nam to humor na cały dzień. W końcu Po jakimś czasie decydujemy, że dajemy sobie spokój i jedziemy wg zwykłych dróg, i okazuje się to być najlepszą decyzją dnia. Tomek ma problem z lewym pedałem – blokował się pedał jeden. 30 minut roboty i miałem nadzieję, że to już się nie powtórzy. Jak się później okazało plany pedała były zupełnie inne… Przejeżdżamy przez przedmieścia Linzu, i już niedługo dojeżdżamy z powrotem do Dunaju. Oczywiście po wjeździe na ścieżkę Naddunajską mijają nas tłumy rowerzystów, co nie przeszkadza nam jeszcze raz zgubić drogi 😀 Nocleg znaleźliśmy w pierwszym domu. Babka na pytanie o której jest jutro (niedziela) msza rzymsko katolicka odpowiedziała, że jutro jest sobota (…). Potem przyszła i poprawiła się, świecąc przy tym jak tylni halogen przeciwmgielny. Ehh Szczęśliwi czasu nie liczą…