Kraj, który składa się ze skały i kilku dróg dookoła 😉 Jedyne przejście graniczne z La Linea de la Concepcion oferuje nam kontrolę z gustowną pieczątką w paszporcie. Od początku witają nas napisy w języku angielskim. W centrum miasta (główne place i Main Street) istnieje dość ograniczona możliwość poruszania się na rowerze, są zakazy jazdy, nie zauważywszy jednego zostaliśmy poproszeni przez niezwykle uprzejmego policjanta o zejście z rowerów. Powierzchnia Gibraltaru wynosi 6 km kw., a zatem jakieś 31 razy mniej niż powierzchnia Dąbrowy Górniczej 🙂 Główna część zabudowy z centrum znajduje się po zachodniej stronie skały. Aby zwiedzić czubek skały należy skorzystać z kolejki linowej, którą to atrakcje pozwoliliśmy sobie ominąć. Udaliśmy się za to na południowy kraniec półwyspu zwany Europe Point na którym stoi meczet i latarnia morska. Z Europe Point bardzo ciekawy widok na zatokę i Algeciras, a także Afrykę. Niestety, widoczna na mapie droga prowadząca po wschodniej części półwyspu była w 2006 roku zamknięta. Według przewodnika, we wschodniej części półwyspu znajduje się kilka plaż, jednak z jednej z nich zostaliśmy wyproszeni jako nie-mieszkańcy a do drugiej z nich prowadziły długie schody, co skutecznie nam uniemożliwiło kąpiel.
Waluta – funt gibraltarski, ale w części sklepów można płacić w Euro (udało nam się w ten sposób zapłacić za pamiątki). Z noclegów nie korzystaliśmy.