Cima Piazzi – Tirano – Sondrio – Abbadia Lariana
136.79 km, 16.9 km/h avg, 54 km/h

Rano po burzy ani śladu. Niestety tuż po wyjeździe z campingu okazuje się, że główna droga wędruje do tunelu z zakazem wjazdu rowerzystom,, ja zaś korzystam z objazdu który wiedzie przez sam wierzchołek jakiegoś wzniesienia. Na szczęście potem już objazdy dla rowerów prowadzone są bardziej rozsądnie. Droga wiedzie ostro w dół, więc dość szybko osiągam dno doliny. Zjeżdżam dalej, a upał się wzmaga. Jadę szybko, jednak ruch samochodów jest również coraz większy. Jedzie się coraz gorzej, dobrze chociaż ze cały czas lekko w dół. Ulga dopiero pojawia się po zjeździe na boczną trasę wiodącą brzegiem jeziora Como. Ta droga daje już dużo wytchnienia, prowadzi głównie w cieniu, samym brzegiem, z cudnymi widokami. Tym sposobem docieram do końca najdłuższego dnia, który kończy się na mega zatłoczonym campingu w Abbadia Lariana, który bije chyba rekord Guinessa w liczbie stłoczonych namiotów na hektar. Po rozpakowaniu się i krótkiej drzemce budzę się z reflektorem Volkswagena Transportera niemal o oku. Właściciel namiotu obok nie zauważył mojego namiotu, i usiłował zaparkować w moim przedsionku 😉 Na szczęście nieporozumienie zostało szybko wyjaśnione, a właściciel VW okazał się być niezwykle miłym Niemcem, z którym pogawędka płynęła długo w wieczór… 🙂