O Jerozolimie, a zwłaszcza jej starym mieście napisano już jakieś miliony relacji z podróży, licząc również mój skromny udział w tym procederze. Codziennie przez ograniczony murami obszar starego miasta przelewają się tłumy mieszkańców, handlarzy, turystów, pątników, i można by pomyśleć, że wszystko zostało już opisane i sklasyfikowane w przewodnikach, oznaczone gwiazdkami must see, sfotografowane i zalajkowane. Jednak każdy kolejny pobyt daje mi okazję zaobserwować coś, co zostaje na dłużej.

Nie chcę tutaj pisać kolejnej relacji ze zwiedzania, bo takie są dostępne na stronie już dwie 😉 Chciałbym się tutaj podzielić moim spostrzeżeniem, że najważniejsze miejsca w Jerozolimie nie wystarczy odwiedzić. Aby przeżyć to miejsce jeszcze bardziej, trzeba wiedzieć KIEDY, i nawet o której godzinie. Czasami po prostu dlatego, że o innej porze są zamknięte 😉 A zatem… Cztery dzielnice starego miasta, i cztery tajemnice – miejsca, które są centrum każdej z nich.

Sercem dzielnicy chrześcijańskiej jest Bazylika Grobu Pańskiego. I szczerze mówiąc, pierwsze wrażenie zupełnie nie skłania do refleksji i myśleniu o tym miejscu jako najważniejszym dla chrześcijan. Przez cały dzień króluje tam hałas, kolejki, przekrzykiwanie się turystów i porządkowych wyganiających co bardziej opornych turystów z kaplicy grobu. Często czytałem we wspomnieniach z Jerozolimy, że miejsce to w niczym nie kojarzy się z mistyką i zamyśleniem. Może nie odkryję Ameryki tym stwierdzeniem, ale wystarczy odrobina wysiłku i pojawienie się bardzo wczesnym rankiem, tuż po otwarciu bazyliki, aby móc spokojnie usiąść, i posłuchać śpiewu koptyjskich duchownych. Niestety, 6 rano to już zdecydowanie za późno, o tej porze pojawiają się pierwsze grupy pielgrzymów.

Na placu przed Bazyliką Grobu tuż przed zamknięciem

Na placu przed Bazyliką Grobu tuż przed zamknięciem

Będąc w tym roku w Jerozolimie miałem okazję zawędrować do bazyliki Grobu tuz po wschodzie słońca, idąc spod Ściany Płaczu w święto Szawuot. Niesamowitym szczęściem była możliwość przeżycia mszy św. w maleńkiej kaplicy Grobu, co w ciągu dnia jest zwyczajnie niemożliwe. Innym dobrym czasem na odwiedzenie tego miejsca są godziny wieczorne, tuż przed zamknięciem.

jer04

To miejsce odwiedza każdy będąc w Jerozolimie. Zachodni mur świątyni jerozolimskiej, bardziej znany pod nazwą Ściany Płaczu. Święte miejsce dla wszystkich wyznawców judaizmu robi wrażenie o każdej porze. Jednak na mnie największe wrażenie zrobiła wizyta w tym miejscu w piątek wieczorem, w wigilię szabatu. Już przy bramach starego miasta można wyczuć, że coś się dzieje. Z każdą chwilą mija nas coraz więcej odświętnie ubranych osób. jer07Czarne kapelusze, odświętne czapy z futra, połyskujące płaszcze. Na każdym rogu ulicy stoi pilnujący porządku policjant z placem na spuście broni maszynowej. Gdy dochodzimy na plac już z daleka słychać śpiewy, tuż przy murze widać tańczących młodzieńców. O ile w normalny dzień nie ma problemów ze zrobieniem zdjęcia, o tyle teraz każda próba przyłożenia aparatu do twarzy zwraca czujną uwagę porządkowych pilnujących, aby nikt nie przeszkadzał w święcie.

Wschód słońca na placu przed Ścianą Płaczu

Wschód słońca na placu przed Ścianą Płaczu

Kolejnym miejscem, które zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie, jest bazylika w dzielnicy ormiańskiej, pod wezwaniem św Jakuba Apostoła. Aby zobaczyć to miejsce nawet nie tyle trzeba mieć szczęście, co zaplanować sobie dokładnie zwiedzanie, ponieważ ormiańska świątynia otwiera swe podwoje tylko o godzinie 15:00 na czas popołudniowych modlitw mnichów. jer02Aby ją odwiedzić trzeba być odpowiednio ubranym – odpadają krótkie spodnie i odsłonięte ramiona, chociaż podczas swojej pierwszej wizyty dostałem do założenia rezerwowe spodnie od jednego z panów pilnujących wejścia.

jer01
Gdy już podniesiemy ciężką kotarę zasłaniającą wejście znajdujemy się w trochę innym świecie. Malowidła na ścianach są niemal czarne, dym świec i kadzideł zatarł starannie kontury świętych postaci. Z sufitu zwisają dziesiątki lamp. Turystów jest całkiem sporo, ale gdy usiądziemy, po chwili jest już nieco spokojniej. Do ołtarza przybywają pierwsi ubrani na czarno duchowni, i co chwilę dołączają kolejni. Warto poświęcić pół godziny i znaleźć się w tym miejscu, posłuchać egzotycznie brzmiących ormiańskich śpiewów.

Ostatnią dzielnicą, najgęściej zaludniona jest dzielnica muzułmańska. To do niej należy najważniejsze miejsce trzech religii, szczyt góry Moria – Wzgórze Świątynne. Dzisiaj znajduje się ono pod całkowitym zarządem muzułmańskim, i obywatele państwa Izrael nie mogą wchodzić na jego teren.

Kopuła na Skale

Kopuła na Skale

Gdy pierwszy raz wybrałem się na wzgórze, po powrocie moja jerozolimska gospodyni, Sasha zwierzyła mi się:

„Łukasz, dobrze że już jesteś z powrotem. Gdy wczoraj późnym wieczorem zadzwoniłeś domofonem, i po wejściu powiedziałeś, że jutro z samego rana idziesz najpierw na wzgórze świątynne, zaczęłam się zastanawiać, czy nie przyjęłam pod dach jakiegoś terrorysty. Ale teraz wiem, że jesteś tylko dobrze poinformowanym turystą”.

Meczet Al-Aksa

Meczet Al-Aksa

Tak jak i do bazyliki św Jakuba, na wzgórze świątynne nie można się wybrać ot, tak. zarządcy wzgórza turystów wpuszczają tylko między 7:30 i 10:00 oraz 13:30 i 14:30, i tylko od niedzieli do czwartku. Nie wejdziemy tutaj również w żydowskie i muzułmańskie święta. I chociaż na wzgórze wiedzie wiele bram, dla niewiernych otwarta jest tylko jedna, do której wiedzie rampa z punktem kontroli tuż obok bramy Gnojnej. Przy wejściu sprawdzany jest bagaż, ważne jest, żeby nie mieć ze sobą w bagażu widocznych symboli innych religii (Pisma Św, krzyży itp). Wejście dla turystów bywa czasem zamykane pod wieloma pretekstami, dlatego najlepiej zaplanować sobie to zwiedzanie na jeden z pierwszych dni w Jerozolimie.