Villach – Ceski Tesin – DG
0 km

Nasza szklana poczekalnia jest przytulna, do tego klimat tworzy dwójka obściskujących się mieszkańców Azji. Przed drugą w nocy podjeżdża pociąg z Tarvisio, którym przyjeżdża Tomek, okazuje się, ze tym pociągiem nie możemy jechać dalej, gdyż konduktor ledwo wpuścił do środka Tomka na tak krótką trasę. Czekamy zatem do 5 rano, bardzo cierpliwa na nasze wątpliwości kasjerka sprzedaje nam bilety na EuroCity do Wiednia. Wsiadamy, ładujemy rowery do bagażówki, znajdujemy wolny przedział… i budzimy się przed Wiedniem. W zasadzie na tyle żeby się spokojnie dobudzić spakować i wyjść. Na stacji Wien Sudbanhof szybka akcja, żeby dowiedzieć się z którego peronu odjeżdża nasz EuroCity do Brna, decyzja że bilety kupimy w pociągu, szybka jazda przez dworzec, i lądujemy w gigantycznym wagonie rowerowym. Podkreślam – to jest EuroCity. Pytamy znajdującej się tam konduktorki o bilety, lecz ona każe nam czekać na swojego kolegę, który sprzedaje bilety. Pytamy po chwili powtórnie, lecz ona każe nam czekać dalej. Tym sposobem zatem dojeżdżamy do Breclavia – niestety konduktor się nie pojawia, więc wysiadamy… W Breclaviu kolejna przesiadka, tym razem na osobny do Prerova, stamtąd już kolejnymi osobnymi do Cieszyna, gdzie czka na nas umówiony transport. Poszkodowany Tomek wraca z rowerami samochodem, a pozostała dwójka wraca pksem i i „d” do domu… Wcześniej niż myśleliśmy… koniec…