Rohrendorf – Waidhofen an der Ybbs

122,8 km

Z takich miejsc jak dziś wyjeżdża się naprawdę ciężko. Z ciężkim sercem, i z zapasami na drogę ruszamy. Na szczęście mimo nisko wiszących chmur nie pada deszcz, co nas napawa optymizmem. Pierwsze 40 km to rajd przez miasteczka w dolinie Dunaju Najsłynniejszą Ze Ścieżek Rowerowych, pomiędzy winnicami w lekkiej mgiełce. Jak w bajce 😉 Na dojeździe do Melku trochę nerwowa końcówka, gubimy drogę, radweg trochę kluczy i przez chwilę nie możemy znaleźć właściwej. Koniec końców jednak dojeżdżamy i pobieżnie zwiedzamy ogromne opactwo w Melk, z daleka widoczne dzięki kolorowym murom. Przy okazji delektujemy się kanapkami od naszej pani gospodyni. Niestety pogoda się psuje, i aż do Ybbs jedziemy w mżawce,potem deszczu, ulewie, i znów w deszczu, a potem dla odmiany w mżawce. W Ybbs druga część serialu pt. „Gdzie jest nasz radweg?” (usiłujemy znaleźć początek Ybbstalweg), ale idąc za tzw. nosem po paru kilometrach znajdujemy właściwą drogę. Niestety ścieżka kluczy, decydujemy się więc dalej jechać za nosem, gdyż jest już późno. Im dalej od Dunaju tym pogoda robi się coraz gorsza, więc ekspresowo przejeżdżamy przez Ammstetten prowadzeni przez GPS, a następnie bocznymi dróżkami jedziemy do Waidhofen. W jednym z przysiółków gospodarz na pytanie o miejsce pod namiot zaprasza nas do środka, potem na kolację, nasze ciuchy wrzuca do pralki, i prowadzi nas do naszego pokoju… Z przemiłymi gospodarzami i ich dziećmi rozmawiamy dłuższą chwilę, a potem zmęczeni całym dniem kiepskiej pogody padamy do łóżek.