Okolice Beskidu Niskiego pamiętałem jak przez mgłę z wycieczki pieszej odbytej w 1997 roku. Było to na tyle dawno, że szukając na mapie celu na kilkudniowy wypad, Magurski Park Narodowy był jedną z pierwszych myśli. Pozostało nam tylko znaleźć bazę noclegową. Wybór padł na przeurocze schronisko „Hajstra” w Hucie Polańskiej. A zatem w drogę. Pierwszego dnia docieramy na miejsce na 12:00, i tak skutecznie odreagowujemy wczesne wstawanie, że postanawiamy się ruszyć z miejsca dopiero o 16:00, a że obiad mamy zamówiony na 18:00…. to daleko nie ujedziemy.

Pierwszy dzień to krótka wycieczka w celu rozkręcenia mięśni na przełęcz Mazgalica

Ruszamy spod Hajstry żółtym szlakiem w kierunku granicy. Najpierw szeroką polną drogą lekko pod górkę. Przekraczamy potok, następnie przejeżdżamy obok odrestaurowanego kościółka. Po pewnej chwili droga się zwęża, a po minięciu potoku i tablicy oznajmiającej że znajdujemy się w Parku Narodowym rusza w las. Wznosi się pod górę, ale po chwili znów jest dość łagodnie.

Cała trasa w gęstym lesie, więc widoków i zdjęć niewiele

Ścieżka się zwęża i pojawiają się korzenie. Po kilkunastu minutach dojeżdżamy do przełęczy Mazgalica. Do wyboru droga w prawo lub w lewo. My kierujemy się w kierunku wschodnim, szlak jednak zamienia się w podejście. Ze względu na brak czasu zawracamy tą samą drogą. Po zjeździe czeka nas już pyszny obiad przygotowany przez Mamę Pana Gospodarza.

Godny uwiecznienia kościół na końcu Huty Polańskiej