Huta Polańska – Krempna – Ożenna – Czarne – Wołowiec
66,55 km

Dzień rozpoczynamy z samego rana. Najpierw 2 kilometry w dół do Polan. Mijamy cerkiew, która wiele lat temu była świadkiem konfliktu pomiędzy parafiami prawosławną i rzymskokatolicką. Z Polan asfaltową drogą wśród luźno rozrzuconych zabudowań udajemy się w stronę Krempnej. Tutaj skręcamy aby zobaczyć z bliska drewnianą cerkiew. Mamy szczęście, bo akurat odwiedza ją trzyosobowa wycieczka z księdzem, który opowiada historię tego miejsca.. Korzystamy więc z okazji aby posłuchać. W Krempnej skręcamy w lewo, prosto na południe. Droga mija sztuczny zbiornik, a następnie wkracza w las.

Jak ostrzega znak na skrzyżowaniu droga jest nieremontowana, i z każdym kilometrem dziur jest coraz więcej. Skręcamy mostem w lewo. Mijamy po prawej stronie resztki wsi Żydowskie, a następnie dawny PGR. Droga wznosi się powoli, słońce piecze, na szczęście znów wjeżdżamy w las. Po minięciu zjazdu drogi w dolinę Ciechani osiągamy jedną z kulminacji wzgórz. Rozlega się stąd przepiękny widok na okolice granicy polsko-słowackiej. Ruszamy dalej skręcając wyraźnie w kierunku zachodnim. Jeszcze kilka podjazdów i zjazdów, aż na końcu ukazuje się przed nami dolina w której ukryte są wsie Grab i Ożenna. Widoczna jest również nowa droga w kierunku granicy. Ostatnie kilkaset metrów to bardzo przyjemny ostry zjazd. W Ożennej zatrzymujemy się przy sklepie.

Ze wsi jedziemy przez chwilę główną drogą na północ, by po kilometrze skręcić na zachód w stronę Wyszowatki. Do samej wsi, która również jest byłym PGR-em wiedzie asfalt, ale kilkaset metrów po zakończeniu zabudowań asfalt zamienia się w szeroką szutrową drogę. Podjeżdżamy na niewielką przełęcz. Tutaj (sic!) zaczyna się niebiesko znakowany szlak rowerowy, którym będziemy jechać przez kilka kilometrów. Zjazd jest przepiękny. Po drodze mijamy cmentarz wojenny w dawnej wsi Długie oraz retorty, które służyły niegdyś do wypalania węgla drzewnego. Po przekroczeniu rzeczki skręciliśmy w prawo. Po kilkuset metrach, po minięciu zabudowań po prawej stronie skręcamy w lewo w stronę dawnej wsi Czarne. Szutrowa droga wspina się nieznacznie, po chwili coraz mocniej. Robimy odpoczynek przy cmentarzu i pamiątkowej tablicy opisującej dzieje wsi. Droga wspina się dalej, osiągając kulminację w okolicach pomnika ofiar obozu koncentracyjnego w Thalerhofie.

Szuter wiedzie dalej w stronę Krzywej, my jednak skręcamy w nieznakowaną polną drogę wiodącą na północ w stronę lasu. Po wjeździe do lasu solidny zjazd, zakończony strumieniem. Przeprawiamy się przez pierwszy bród, i po chwili osiągamy w lesie czerwone znaki szlaku turystycznego. za znakami jedziemy w stronę wsi Wołowiec, po drodze jeszcze dwukrotnie przeprawiając się przez potok. W Wołowcu dojeżdżamy do asfaltu, który zresztą kończy się po kilkuset metrach. teraz jedziemy żółtym szlakiem rowerowym, który i tak co kilkaset metrów prowadzi nas poprzez koryto Wisłoki. Droga wiedzie dziką malowniczą doliną, i po kilku kilometrach znów wkraczamy w granice parku narodowego. Przekraczając znów kilka razy koryto Wisłoki zbliżamy się do doliny w której krzyże przydrożne wskazują, iż tutaj znajdowała się wioska Nieznajowa. Po przekroczeniu po raz ostatni koryta, możemy się zapoznać z kolejną tablicą opisującą tragiczne dzieje tej wsi. Z Nieznajowej droga jest już coraz lepsza, posiada miejscami nawet znamiona asfaltu 😉 W Rozstajnych osiągnęliśmy główną drogę, która zaprowadziła nas z powrotem do Krempnej i Polan.