Huta Polańska – Olchowiec – Tylawa – Mszana – Polany
34.8 km

Ostatni dzień w Beskidzie Niskim. Jeszcze dzisiaj musimy wrócić do domu, więc wycieczka musi być krótsza. Z Hajstry kierujemy się w stronę Polan. Dobrze już znane 2 km po szutrze, przed samymi Polanami kierujemy się jednak w prawo w stronę Olchowca. Tutaj już polna droga nie jest taka łaskawa, widać, że ciężki sprzęt poprawiał drogę, czyniąc ją zdecydowanie mniej przejezdną dla rowerów. W Olchowcu rzucamy okiem na maleńką cerkiew, niestety jest zamknięta. Na skrzyżowaniu w środku wsi miejscowy mężczyzna zaczepia nas, tłumacząc, że jeśli się wybieramy do Tylawy, to będziemy mieli problem bo czeka nas wielkie błoto, takie w którym jeepy się topią. Dziękujemy za radę, nie przejmując się nią zbytnio. Jedziemy coraz bardziej zaniedbaną polną drogą. Po minięciu jednego jeepa, który wcale nie wyglądał na utopionego w błocie gubimy (jak się później okazało) właściwą drogę, i wyjeżdżamy na łąkę. Tam ścieżka staje się mniej wyraźna, ale kierując się na azymut docieramy do wyraźniejszej drogi. Pocieszeniem jest że ktoś już przed nami tu dzisiaj chodził. Błoto jest, ale nie zamierza nas wciągać. Po przejściu przez niewielki lasek na krańcu następnej łąki widzimy grupkę turystów, czyli jednak docieramy z powrotem do szlaku. Z łąki rozlega się przepiękny widok na całą dolinę. Droga znów się poprawia, a my ruszamy w dół doliny. Po pół godzinie dojeżdżamy do Tylawy, gdzie osiągamy drogę krajową. Kierujemy się nią na północ , a po kilkuset metrach skręcamy z powrotem na zachód w stronę Mszany. Mijamy były PGR i zabudowania wsi, i podjeżdżamy ku widocznym wzniesieniom. Po kilku kilometrach dojeżdżamy do drogi wiodącej z Iwli do Polan. Skręcamy w kierunku Polan. Najpierw czekał nas dalszy ciąg podjazdu w lesie, a po osiągnięciu kulminacji prawie 5 kilometrów zjazdu do głównego skrzyżowania w Polanach.