Po dwóch latach biegówkowej posuchy zima roku 2016 sypnęła śniegiem już z początkiem grudnia. Czym prędzej zapakowałem więc narty do samochodu, żeby powitać zimę. Tym razem padło na najwyższy szczyt pasma Jeseników, czyli Pradziada.

Aby znaleźć się na szlaku narciarskim na Pradziada należy odnaleźć w nawigacji przełęcz o nazwie Cervenohorskie Sedlo. Znajduje się ona na drodze między Jesenikiem a Sumperkiem, mniej więcej 35 km od Głuchołaz. Samochód można zostawić na bezpłatnym parkingu przy jednym z hoteli znajdujących się na przełęczy. Niestety o ile przed sezonem parking był bezpłatny, o tyle w lutym przyjemność zostawienia go tam kosztuje aż 200 CZK (około 35 zł)! Przekonałem się o tym przy kolejnej próbie zdobycia Pradziada w lutym.

Za pierwszym razem pogoda była całkiem, całkiem niezła…

…za drugim było już trochę gorzej.

W grudniu jeszcze było za mało śniegu, aby wszędzie wytyczyć ślad

Szlak zaczyna się zaraz przy drodze. Pierwsze 3 km są bardzo łagodne – szlak biegnie szeroką drogą i wznosi się powoli. Po 4 km szlak łączy się z innym, wiodącym z Koutów nad Desnou (może tam jest alternatywa dla drogiego parkingu?). Tuż przed połączeniem szlaków pierwsze trudniejsze miejsce – ostry zjazd w dół połączony z zakrętem w prawo. Od tego miejsca szlak podrywa się do góry. Czeka nas kilka kilometrów podbiegów, z niewielkimi wypłaszczeniami po drodze. Ostatni jest tak ostry, że jadąc w dół wiele osób zdejmuje narty.

Gdy podejścia się skończą – czeka nas kilometr płaskiej trasy prowadzącej prosto do schroniska Svycarna. Gdy dojeżdżamy do schroniska, a nie ma mgły widać już całkiem niedaleki szczyt Pradziada.

Tuż przed schroniskiem

pradziad

Po odpoczynku w schronisku na szczyt pozostaje 3 km. Spod schroniska aż do samej góry prowadzi wygodna szeroka droga z dwoma śladami i wyratrakowanym środkiem. Szlak prowadzi najpierw do głównej drogi prowadzącej na szczyt, gdzie skręcamy w lewo, i po jednym kilometrze osiągamy cel.

Podczas pierwszej wycieczki niestety dzień był zbyt krótki, i nie udało mi się dostać na sam szczyt. Za drugim razem czasu było wystarczająco, za to pogoda niestety nie dopisała. Cały dzień szczyt otulony był w mgłę, czasem widoczność wynosiła zaledwie parę metrów. Jedynie na samym szczycie na chwilę odsłoniło się niebo i można było zobaczyć charakterystyczny maszt telewizyjny. Na szczycie dla turystów mieści się również restauracja a także taras widokowy.

Podczas drugiej wycieczki pogoda już nie była taka łaskawa

Wieża telewizyjna na szczycie jest… najwyższym miejscem w Republice Czeskiej!

Oto i pradziadek 😉

Po osiągnięciu szczytu trzeba zjechać w dół 😉 Do schroniska zjazd nie sprawia niemal żadnych trudności, dopiero poniżej chaty Svycarna należy uważać na stromych zjazdach i w razie czego zdjąć narty. Chcąc dostać się z powrotem na przełęcz należy pamiętać, aby nie przeoczyć skrętu w prawo na odgałęzienie wiodące do Cervonohorskiego Sedla. Jeżeli za bardzo skupimy się na zjeździe, ślad zaprowadzi nas 10 kilometrów dalej na południe, do Koutów nad Desnou. Gdy wracam na parking jest już prawie ciemno. Cała wycieczka to około 25 km w obydwie strony, najlepiej zacząć ją wcześnie, aby zakończyć przed zachodem słońca. Mimo, iż trasa jest dość długa, to przy dobrej pogodzie zapewni doskonałe widoki i wrażenia.

Oczywiście kluczowy dla powodzenia wycieczki jest stan tras narciarskich. Od pewnego czasu istnieje doskonała storna internetowa Bílé Stopy, na któej sprawdzimy jak dawno trasy zostały przygotowane, i czy warto ruszyć się z domu.