Zima w pełni! W mieście śniegu jest niewiele, wystarczy jednak przemieścić się kilkadziesiąt kilometrów na południe, aby zakosztować prawdziwie zimowych widoków. Jako że od niedawna cieszę się z możliwości poznawania uroków spędzania czasu na nartach biegowych postanowiłem wybrać się do naszych południowych sąsiadów, aby poznać fragment tras położonych w czeskiej części Beskidów.

Za cel wycieczki wybrałem sobie masyw Łysej Góry, który położony jest niedaleko od polskiej granicy. Najlepiej dojechać tam kierując się na miejscowość Frydlant n/Ostravici. Jadąc z Cieszyna musimy pamiętać, że najprostsza droga wiedzie ekspresówką, na którą musimy wykupić winietę (10 dni – 310 koron), w przeciwnym wypadku należy kierować się drogą nr 648. Po dojeździe do Malenovic możemy zostawić samochód pod hotelem Petr Bezruc za opłatą 40 koron za dzień, lub za darmo na jednym z niewielkich parkingów przy drodze. Jeden ze szlaków opisanych na stronie Regionu Śląsko-Morawskiegorozpoczyna się nieco powyżej drogi, mniej więcej na samej górze wyciągu narciarskiego. Możemy się tam dostać idąc drogą u podnóża wyciągu, a następnie po minięciu ostatnich zabudowań ścieżką przez las dość długim zakosem. Po około 2 km dochodzimy do szlaku, o czym możemy się przekonać widząc ślady biegówek 😉 Stan trasy możemy sprawdzić na wyżej wspomnianej stronie, znajdują się tam informacje, kiedy ostatnio trasa została przygotowana. Ruszam w górę. Ścieżka wiedzie w górę, i jest miejscami wymagająca. Cała trasa do szczytu Łysej Góry to około 12 km. Na dużej części trasy można podziwiać widoki na okolicę. Niestety zbyt późno wyjechałem na trasę, w związku z czym po przejściu 9 kilometrów decyduję się wrócić z powrotem. Zjazd jest przyjemny, aczkolwiek trasa wiedzie raz w górę, raz w dół, przez co często trzeba też włożyć nieco wysiłku w zjazd. Na samym końcu trasy można zjechać jeszcze niecały kilometr do schroniska Dřevjanka U Zbuja, gdzie można się posilić po wycieczce.