Dotychczas dwukrotnie mieliśmy przyjemność przemieszczać się samolotem z rowerami. W obydwu przypadkach była to linia Wizzair. Przewóz roweru jest obarczony opłatą dodatkową (135 zł w 2009 roku). Rower musi być zapakowany (najlepiej w karton), z wykręconymi pedałami, skręconą kierownicą oraz spuszczonym powietrzem w oponach. Warto dobrze zapakować strategiczne części roweru, ponieważ bagażowi nie patyczkują się z pakunkami, czego efektem jest skrzywiona korba w jednym z naszych rowerów. Niestety od jakiegoś czasu paczka z rowerem ma określoną wagę – 15 kg, w związku z czym nie można bezkarnie już upychać nadbagażu w kartonie z rowerem. Co prawda nikt nam nie ważył rowerów na taśmie z racji gabarytów, jednak zawsze istnieje takie ryzyko, więc lepiej nie przeginać. Niestety w tanich liniach opłaty za bagaż liczone są za każdą sztukę z osobna, co znacznie utrudnia podróż z sakwami. Wyjściem omijającym znaczne podwyższenie kosztów z tym związane jest użycie tzw. „ruskiej torby”, znanej głównie z targowisk. Z powodzeniem mieszczą się w niej wszystkie sakwy, i jeszcze zostaje miejsce na drobiazgi. Ze względu na uciążliwości transportu i kiepskie wykonanie takich toreb, najlepiej zaopatrzyć się w dwie sztuki 😉