Podczas wyprawy w Alpy mieliśmy w planach wydatki na jedzenie i zwiedzanie rzędu 8 euro/os/dzień. W praktyce okazało się, że swobodnie można przeżyć taniej, szczególnie w Czechach, gdzie ceny są podobne do naszych. Uwaga ta nie dotyczy Szwajcarii, gdzie ceny są potwornie(!) wysokie. Gdyby przeliczać na złotówki tamtejsze ceny, to nic nigdzie nie kupilibyśmy i w efekcie umarli z głodu. Zakupy najczęściej robiliśmy w marketach. W Niemczech był to Netto, Norma, albo Lidl i Billa – najtańszy jest chyba Netto, jednak tych marketów nie ma zbyt wiele. W Austrii najtańszy jest chyba Lidl. Jedzenie gotowaliśmy na palniku gazowym Karrimora, na całą wyprawę zużyliśmy 2,5 kartusza 445 ml (Hiszpania i Portugalia – około trzech kartuszy). Jedzenie nie było zbyt urozmaicone, ale nie mogliśmy narzekać. Na śniadanie według mnie niezastąpione jest muesli /kaszki dla niemowląt, z tym, że kaszki najlepiej zabrać z Polski, ponieważ za granicą są dużo droższe. W ciągu dnia jedliśmy „co popadnie” głównie był to chleb+ dżem lub nutella lub ser, dopychaliśmy czekoladą, bananami, oraz dużą i ilością lodów. Obiadokolacja to głównie ryż/makaron/kuskus z sosem (niezastąpiony sos w proszku) puree w proszku itp.. Małym zaskoczeniem był dla nas fakt pobierania kaucji (PFAND) na wszystkie butelki plastikowe w marketach w Niemczech. Żeby było śmieszniej, każdy market ma swój system zwrotów butelek, więc radziliśmy sobie przelewając picie do bidonów, i od razu zwracając butelki.