Strba – Cerveny Klastor
91,45 km

W nocy jeszcze pogrzmiewa burza, a nad ranem budzi nas deszcz, więc nie jesteśmy zbytnio wyspani. Na dodatek jest bardzo silny wiatr, zatem nasze śniadanie – jajecznicę przygotowujemy w przedsionku namiotu. Na szczęście zanim wyjedziemy zaczyna się przejaśniać… złudne nadzieje. Po kilku kilometrach podjazdu do Strbskiego Plesa zaczyna kropić, potem mocniej i mocniej. Dopiero na samej górze przestaje, za to jest silny wiatr, który dość mocno przeszkadza. Decydujemy się nie wjeżdżać podobnie jak dwa lata wcześniej nad Popradzki Staw, ale zjeżdżać w dół. Jesteśmy dość mocno zziębnięci, wiec decydujemy sie zjeść gorący posiłek i wypić herbatę. Jedziemy w dół, nie pada, ale nad pięknie położoną Drogą Wolności nie widać ani jednego szczytu….Gerlach i Łomnicę musimy sobie wyobrażać. Zjeżdżamy aż do Tatrzańskiej Kotliny gdzie udajemy się zwiedzić Jaskinię Bielską. Oprowadza nas bardzo sympatyczna Słowaczka (!!!). Po wyjściu okazuje się, że Jaskinia Bielska jest pierwszym miejscem w naszej karierze rowerowej, gdzie musimy zapłacić za przypilnowanie rowerów… (…) … Po wyjściu okazuje sie ze pogoda się radykalnie zmieniła.. Na niebie nie ma niemal w ogóle chmur.. A my jedziemy już plecami do Tatr. Mijamy małe wioski. W jednej z nich wita nas stado małych Romów, którzy najwyraźniej mieli ochotę na nasze sakwy. Zrobili “zastawę” na niemal całą drogę, na szczęście jednak ustawili się na zjeździe, i chyba jednak bali się wywrócić rower rozpędzony do ponad 40 km/h. Łukaszowi tylko próbowali wyrwać ręcznik, a Marka jeden z nich próbował opluć. Okazało sie ze ta wieś i następna zamieszkiwana była niemal wyłącznie przez Romów. W Slovenskiej Vsi skręcamy w stronę widocznego wyraźnie masywu Magury Spiskiej, na którą wspinać się miała nasza droga aby dotrzeć na Przełęcz Magurską. Pierwsze kilometry są bardzo ostre, pot, szczególnie z Marka, leje się strumieniami. Na szczęście ostatnie 3 km są juz niemal płaskie,. Z samej przełęczy ładny widok na Tatry. Zjazd jest bardzo przyjemny, i prowadzi niemal do doliny Dunajca. Za Starą Wsią Spiską skręcamy w stronę Cervenego Klastoru, gdzie znajdujemy nocleg na campingu niemal u stóp Trzech Koron. Dodatkowym plusem noclegu jest fakt, ze kosztował nas tylko 130 koron, woda ciepła i prąd included (!!!!!!!!!!)
slo4