Pomysł na czterodniowy wyjazd na Słowację powstał spontanicznie, w związku z czterema dniami wolnymi od pracy. Krótki urlop trzeba było zagospodarować, a że Słowacja jest pięknym krajem, postanowiliśmy wsiąść na rowery. Po raz pierwszy w naszej historii z racji egzaminów w wycieczce nie mógł uczestniczyć Tomek, i również po raz pierwszy swoich sił na wyprawie spróbował Marek.

Trasa wycieczki biegła z Bielska Białej, przez przełęcz Salmopolską do Koniakowa i Jaworzynki, by po przekroczeniu granicy w Ciernym, skierować się do Cadcy. Następnie jechaliśmy w stronę Małej Fatry – by podnóżami tego pasma górskiego dostać się w okolice Ruzomberoku. Tam zwiedziliśmy wieś – rezerwat ludowej architektury w Vlkolincu, by skierować się dalej przez Liptów w stronę Tatr. Najwyższy punkt osiągnęliśmy w Strbskim Plesie (1346 m n.p.m.), skąd znaną już sprzed dwóch lat Tatrzańską Drogą Wolności zjechaliśmy do Tatrzańskiej Kotliny. Po zwiedzeniu jaskini Bielskiej skierowaliśmy koła naszych rowerów w stronę pasma Magury Spiskiej, by przejechać przełęcz Magurską (945 m n.p.m.) Po długim zjeździe w dolinę Dunajca czekał nas nocleg na campingu u stóp Trzech Koron. Ostatni dzień to jazda najpierw wzdłuż przełomu Dunajca, a następnie cały czas w dół doliną Dunajca aż do Nowego Sącza, skąd pociągiem dojechaliśmy do Katowic. Zapraszamy do czytania relacji i oglądania zdjęć.