Bovolenta – Madonna di Albero
136,05 km

O 5 rano obudziła nas burza. Trochę to było niepokojące, w końcu ok 6:30 mieliśmy wstawać. Wstaliśmy ostatecznie ok 7 i sprawnie w miarę przygotowaliśmy to co było do przygotowania, czyli niewiele. Nawet śniadania nie mieliśmy do zjedzenia. Wyruszyliśmy więc na głodnego w etap do Ravenny. Po 17 km zjedliśmy w końcu śniadanie, bo znaleźliśmy supermarket i kupiliśmy mleko. Nawet cukier znaleźliśmy. Dzień upłynął pod znakiem upałów, mimo iż zaczął się deszczem. Ok 13 wróciła stara włoska pogoda a my smażyliśmy skórę. W połowie dnia minęliśmy Po, tzn. Pad tzn największą włoską rzekę. Etap był płaski więc gnaliśmy przed siebie robiąc dużo km bez przerw. Dojechaliśmy dzięki temu do Ravenny na 17 i zdążyliśmy obejrzeć mozaiki w San Vitale oraz rzutem na taśmę w St. Apollinaire Nuovo.. Udało się sprawnie zwiedzić i już po 19 zaczęliśmy szukać noclegu za miastem. Za pierwszym podejściem dostaliśmy pole pod drzewami. Fajne miejsce bo można było wykąpać, posiedzieć, ale też schować. Niestety po wodę pitną trzeba było jechać ok 1 km do… fontanny.