Mercatino Conca – Ponte di Assi
96,58 km

Dzień zaczyna się bardzo upalnie na nasza zgubę. Zaraz po zjeździe do miasteczka rozpoczyna się podjazd, który trwa przez 10 km, wiodąc jak na złość przez najwyższe wzniesienia w okolicy, kolejne identycznie wyglądające górki i wylewa z nas hektolitry potu. Po drodze mijamy wielu kolarzy. Zjeżdżamy dobre kilka kilometrów bardzo krętą trasę, po czym kolejny podjazd, tym razem nieco przyjemniejszy., prowadzi aż do samego Urbino. Po drodze mały odpoczynek, z którego bardzo ciężko nam się zebrać z cienia, i przedłużamy go jak możemy. No, ale kiedyś trzeba ruszyć i o 13 jesteśmy w Urbino. Tam robimy krótki przelot przez stare miasto, konsultacje z młodą Włoszką co dalszego przebiegu drogi, i już jedziemy na dół do Fermignano. Tam robimy sjestę w cieniu pod Conadem i spotykamy „Ryśka, co jeździ na ciężarówce i ma ciężkie życie kur*”. Zaprasza nas do siebie, ale nie decydujemy się, wiedząc że pewnie nie zwleklibyśmy się spod prysznica do wieczora. Tłumaczy nam przebieg naszej dalszej drogi, która według jego opowieści jest superstradą najeżoną groźnymi zakazami i tunelami i objazdami. A najpierw musimy zapierd.. przez Aqualanię. Po jego odejściu decydujemy się jednak jechać z podniesioną przyłbicą na spotkanie z tunelami zakazami i objazdami. Najpierw zapierd.. na Aqualanię w koszmarnym upale, potem jedna czeka nas przyjemny popołudniowy zjazd, zwieńczony panoramą naszych następnych kilkunastu kilometrów wiodących …płasko.. Superstrada okazuje się zwykła stradą… są objazdy głównej drogi.. tunele są dwa… dostępne dla każdego. Żeby opis nie brzmiał zbyt słodko Marek łapie gumę, niestety nie słyszymy go, gdy woła, i musimy do niego wracać półtora kilometra. Na sam koniec dnia skręcamy z „superstrady” na drogę do Gubbio, i zmagamy się z 4 km podjazdu, którego ostra końcówka finiszuje długim tunelem. Potem zjaaaaazd do Gubbio, gdzie robimy wieczorne zakupy i ruszamy na nocleg na polu w Ponte di Assi.