Rzym
0 km

Dzień zaczynamy od Katakumb u św. Agnieszki za Murami. Podstawowy powód – dlaczego tam – jest taki, że są ponoć jednymi z najrzadziej uczęszczanych w Rzymie. Słowo z przewodnika staje się ciałem, i dwudziestominutowy spacer po starożytnej nekropolii odbywamy w sześcioosobowej grupie z miłą przewodniczką mówiącą w świetnym angielskim. Po wyjściu oglądamy jeszcze mauzoleum Konstantyna, które według przewodnika doskonale łączy motywy chrześcijańskie i pogańskie, i jedziemy na ulubioną stację Termini. Tam całujemy klamkę u św Praksedy, po czym ruszamy na obowiązkową trasę po Centro Storico. Plac i schody hiszpańskie są średnio olśniewające i hiszpańskie, przy Trevi turystów jest tyle, że fontanna jest ledwie widoczna. Potem Pantheon, który faktycznie robi gigantyczne wrażenie, szczególnie dzięki wielkiej kopule. Na koniec Piazza Navona, ale Fontanna Czterech Rzek jest w remoncie, więc olśniewa w stopniu niewielkim. Kierujemy się z powrotem do Watykanu, gdzie odwiedzamy znów Groty watykańskie, a później wysyłamy listy i kartki. W drodze powrotnej zagalopowujemy się na wielki podziemny parking autokarowy, a następnie dość długo sjestujemy czekając na autobus na Zatybrze. W tej zaniedbanej dzielnicy znajduje się piękna bazylika Santa Maria in Trastevere z mozaikami. Stamtąd spacerem idziemy na Awentyn, by chwilę odpocząć w ogrodach u św.Sabiny z pięknymi widokami na Rzym, zobaczyć w/w bazylikę, oraz słynną dziurkę od klucza u Kawalerów Maltańskich. Schodząc w dół podziwiamy jeszcze kolejną atrakcję turystyczną w postaci kolejki osób stojących przed „Ustami Prawdy”. Czyżby nie ufały własnemu sumieniu? Moim prywatnym zdaniem większa atrakcja czai się wewnątrz kościoła w postaci czaszki św. Walentego 😉 Spod tejże bazyliki ewakuujemy się do domu, gdzie robimy dłuższe zakupy na dalszą część trasy. Na zakończenie bogatych w doświadczenia trzech dni bardzo obfita kolacja w postaci leczo z kotletów sojowych sporządzone przez naszego kucharza pokładowego.