Tuscania – Buonconvento
114,14 km

Rano zebraliśmy się żwawo, żeby nie spotkać się z gospodarzem. Baliśmy się, że mu się odmieni i będzie chciał zapłaty. Wyjechaliśmy ok 7:15 i ruszyliśmy powoli w kierunku Sieny. Po drodze mijaliśmy jeziora powulkaniczne, nie wszystkie było widać ale jak już to robiły wrażenie. Dzień tradycyjnie rozpoczął się upalnie i taki już pozostał. Jechaliśmy przez góry, raczej nieuczęszczanymi drogami na początku a potem złapaliśmy Via Cassię i już się jej trzymaliśmy. Niedaleko od Sieny wjechaliśmy w krajobraz bardzo suchy i górzysty. To że był suchy wydało się dziwne z powodu bliskości morza i tego że byliśmy w rejonie rolniczym – Toskanii. Po przejechaniu przez tunel pod jednym z grzbietów wjechaliśmy w prawdziwą Toskanię. Piękną i zielono-brązową. Gdzie okiem sięgnąć pagórki były pokryte polami ze skoszonym zbożem, które zrolowane efektownie leżało jak klocki. Właściciele ziem mieszkali dumnie na szczytach pagórków. Krajobraz prawdziwie rolniczy. Jak z opowiadań o Toskanii i z pocztówek. Noclegu szukaliśmy długo i wytrwale i jak to czasami bywa opłacało się. W ostatnim domu w mieście znaleźliśmy przesympatycznych Włochów. Zaprosili nas na posiłek wieczorny i poranny w postaci typowo toskańskich potraw, które jedliśmy razem z nimi. Mieliśmy również dostęp do bagna i bardzo wiele radości. Nocleg marzenie.