Buonconvento – Vicarello
93,24 km

Niedziela 🙂 Pięknie się zaczęła pysznym śniadaniem i rozmowami łamanym włoskim z miłymi gospodarzami. Ciężko, było wyjechać, więc zebraliśmy sie dopiero na 9.00. Podbudowani wieczorem i porankiem, w świetnych humorach i podśpiewując pod nosem jedziemy przed siebie do Sieny. Dojeżdżamy i okazuje się, że msza jest za 5 minut. Drobne problemy z rowerami szybko rozwiązujemy zostawiając rowery na tzw. „Panie Boże czuwaj!” i zdążamy na akt pokuty. Katedra robiła niesamowite wrażenie, ale wejście poza mszą było płatne. Przejeżdżamy jeszcze przez niezwykle malownicze Il Campo, czyli wielki rynek w kształcie muszli, mijając niezwykle efektowną paradę flagowo-bębnową dzielnych contrade, która zwiastowała przyszłotygodniowe Palio, znajdujemy hotel, w którym mieszkał Zbigniew Herbert i ruszamy dalej. Generalnie rzeźba terenu nie dała nam jakoś niespodziewanie w kość, ale momentami słońce i niedzielny brak picia oraz brak otwartego sklepu dawał zniechęcającą mieszankę. Kupujemy wodę za ponad euro w barze i podjeżdżamy pod Miastozwierzami (San Gimignano – by ŁT). Gdzie czeka na nas ratujące nam życie źródełko z wodą pitną. Szybki obiad, uzupełnienie płynów, odpoczynek, zwiedzanie dość fascynującej starówki, i ruszamy dalej, bo późno, a przed nami jeszcze podjazd na 450 m n.p.m. Nocleg znajdujemy za pierwszym podejściem na polu niedaleko wielorodzinnego domu. Otrzymujemy wodę i szybko jedząc idziemy wcześnie spać, bo jesteśmy 35 km od celu dnia dzisiejszego.