Vicarello – Querceta
100,31 km

Nocleg jest bardzo dobry, rano sprawnie wyjeżdżamy i cały czas w dół, jedziemy do oddalonej o 50 km Pizy. Jedzie się bardzo szybko, ponieważ po raz kolejny zjeżdżamy niemal na poziom morza. Na „polu cudów” oczywiście tłum ludzi. Zwiedzamy plac przed katedrą robimy pamiątkowe zdjęcia wieży, katedrze i baptysterium, ale także ludziom, którzy pod wpływem bliskości wieży zaczynają wykonywać nietypowe ruchy za pomocą rąk i nóg 😉 a jako przedstawiciel wyprawy zwiedzam również wnętrze katedry. Najbardziej bawi nas cena wejściówki na wieżę, która wynosi …16 euro. Może zawiera ubezpieczenie na okoliczność zawalenia się wieży ;). Wyjazd z miasta jest chyba najprostszy w historii, gdyż Piazza de Miracoli położona jest tuż przy drodze wyjazdowej na północ. Jedziemy jakieś 15 km, i zjeżdżamy na wybrzeże, aby zasmakować kąpieli po drugiej stronie włoskiego buta. Niestety rowery musimy zostawić znów na opiekę Bożej Opatrzności, gdyż na plażę jest daleko, a na sam piasek wstęp z rowerami jest zabroniony. Po dłuższej kąpieli słonecznej i morskiej zniechęceni ruszamy dalej, przez najbardziej zatłoczoną część wybrzeża. Jest bardzo męczące przeciskanie się przez zatłoczone samochodami i ludźmi ulice. Każda kolejna sygnalizacja świetlna wzbudza w nas agresję. Mamy duże obawy o powodzenie naszego najbliższego darmowego noclegu, już się szykujemy na wydatek na campingu, gdy Tomek znajduje miejsce na terenie na którym trwają przygotowania do nadchodzącego festiwalu tańca. Nie jest bardzo komfortowo, ale co najważniejsze jest za darmo.