Przesieka – Karpacz – Lubawka – Chełmsko Śl. – Adrspach – Tłumaczów (CZ/PL) – Ścinawka Grn.

102,6 km, 16,9 avg 55,4 max

Rano pogoda jest już dużo lepsza. Zjeżdżamy na mszę, po czym ruszamy w drogę do Karpacza. Musimy w końcu dostać się do kantoru, żeby nie mieć problemu ze zwiedzeniem Skalnego Mesta Adrspach. Podjazd do Karpacza jest, i owszem, no a potem z górki pod górkę – czyli jak zwykle. Podjeżdżamy pod przełęcz Kowarską, by ruszyć jeszcze trochę do góry w kierunku przełęczy Okraj, a następnie super zjazdem zjeżdżamy do Lubawki. Stamtąd chcemy dostać się do Chełmska Śl. na turystyczne przejście graniczne. Po drodze w Chełmsku mijamy jakiś festyn na rynku, no a potem musimy dokładnie dopytywać miejscowych o to, gdzie to przejście faktycznie się znajduje (oczywiście nie ma tam żadnego drogowskazu). Po błądzeniu znajdujemy przejście, i po czeskiej stronie zjeżdżamy wreszcie do Adrspachu. Skalne Mesto… kto nie był niech w tym momencie jedzie je zobaczyć! Nie będę dużo pisał, bo to nie da się za bardzo opisać. Jedynym miejscem tam, które można z czystym sumieniem sobie darować jest jeziorko, i przejażdżka łódką – jeziorko jest małe, sztuczne, i na dodatek czeski przewodnik stara się być dowcipny. No, a na dodatek kosztuje to dodatkowe 20 koron. Po zwiedzeniu (tak w ogóle dla rowerzystów jest tam również parking strzeżony w cenie 10 koron), zjeżdżamy do Teplic, gdzie jemy na rynku jakieś strasznie tanie lody na gałki, no i dalej w dół do granicy, skąd już niedaleko znajdujemy za pierwszym podejściem nocleg. W nocy zaczyna trochę straszyć burzą, więc zostajemy ugoszczeni w remontowanym pokoju na podłodze.