Autobus do Krakowa o dziwo spóźniony tylko 10 minut, i co najważniejsze w ogóle nie stal w korkach, wiec w Krakowie godzina zapasu. Szybki spacer po pasek, male zakupy i pakuje się do pociągu. W pociągu na lotnisko oczywiście kierownik pociągu nie znający angielskiego, polska norma w reprezentacyjnym pociągu dla miasta. Lot bez żadnych przygód, znów nad Hochtorem. W Bergamo przyjemna temperatura. Zakupy w Orio Center, obiad i zabijanie czasu do odlotu. Od czasu moich poprzednich pobytów tutaj skończono remont pierwszego pietra, i teraz okolice gejtów robią duże wrażenie. Samolot opóźniony niemal o godzinę, tak ze w Madrycie wylądowaliśmy dokładnie o północy. Spacer na drugi koniec terminala i teraz czas na spoczynek. Samolot do Santander o 6:30. Dobranoc 🙂

PS. Dzięki za kompleksowe i wyczerpujące informacje z mundialu 🙂