Reintal – Kleinneusiedl
113,50 km

Rano wita nas piękne błękitne niebo. Aż czuć w powietrzu zapach wspaniałej wyprawy. W końcu wjechaliśmy do Austrii :). wyruszamy w drogę do Wiednia wzdłuż pól uprawnych i wiatraków. Żeby nie było tak cudownie dojeżdżamy do drogi głównej pełnej tirów. Na szczęście urozmaiceniem była budowa drugiego pasa, która sprawiła że jeden pas naszej drogi był wyłączony z ruchu. W ten sposób prze kilka ładnych kilometrów mieliśmy cały pas dla siebie. Tuż przed samym Wiedniem długi zjazd i piękny, rozległy widok na stolicę. Wjeżdżamy rozentuzjazmowani do miasta i próbujemy dostać się do centrum. Po pewnych przygodach i zwiedzeniu Donau City, wielkiego centrum handlowo-rozrywkowo-kulturowo-społeczno-mieszkaniowo-jakiegośtam. Takie miasto w mieście. Z tegoż Donau City, jadąc (pod) mostem przekraczamy Dunaj po raz pierwszy. Wjeżdżamy do centrum i kierujemy się w stronę starego miasta. Wiedeń mimo iż pełen ścieżek rowerowych okazał się przytłaczający. Tłumy ludzi, reklamy, hotele, samochody… to czego można się było spodziewać po Wiedniu. Trochę nam to uprzykrzyło zwiedzanie, ale najpiękniejsze zabytki zobaczyliśmy i nawet udało nam się odpocząć na placu przed pałacem cesarskim. Następnie zabraliśmy się za wyjeżdżanie z miasta, co bardzo ułatwił nam Dunaj. Po drodze jeszcze korzystamy z internetu i podziwiamy Prater. Chcieliśmy jechać ścieżką Donauradweg, ale ona nie chciała żebyśmy nią jechali. Tym samym niewielkim kluczeniu wyjechaliśmy z Wiednia i wjechaliśmy na drogę równoległą do rzeki. Bardzo miłym akcentem była rozmowa z właścicielem stacji benzynowej na przedmieściach Wiednia, który po krótkiej rozmowie daje nam w prezencie wodę mineralną 🙂 Przejechaliśmy obok lotniska, a za lotniskiem postanowiliśmy szukać noclegu. Po odbiciu o kilka kilometrów z głównej trasy znajdujemy naszych gospodarzy. Starsze małżeństwo najpierw zgodziło się na rozbicie namiotu, a następnie (gdy już rozkładaliśmy go) zaprosili nas do wolnego pokoju na piętrze. W ten sposób wylądowaliśmy każdy w swoim ciepłym łóżku w świeżej pościeli. Nawet mieliśmy telewizor z 45 niemieckimi kanałami i BBC. 🙂 Taka noc potrafi skutecznie wyprzeć z głowy wszystkie troski.
stolice3