16.02.2009
Pyrzowice – Rzym

Bilety kupione w promocji: 39 pln za Wizzaira do Rzymu, i 1 euro za loty CIA- BGY i BGY – KRK. Dojazd na lotnisko bez przygód, mimo wariantu ekonomicznego z przesiadkami komunikacją miejską i zimy za oknem. Niestety cena za autobus bezpośredni z Katowic jeszcze odstrasza, a jadąc z innego kierunku niż centrum Katowic da się znaleźć połączenie o porównywalnym czasie jazdy i cenie biletu miejskiego. Na lotnisku odprawa przebiega spokojnie, jedynie jeden ze strażników ma jakieś wątpliwości czy część prowiantu przygotowanego przez moją Mamę spełnia warunki przewozu w bagażu podręcznym. Po odprawie w pięknym nowym terminalu udajemy się do bramy, i przez szybę obserwujemy jak potężny zespół pługów odśnieża pas startowy.

Świetny widok w zapadającym zmroku na kawalkadę chyba dziesięciu pojazdów jadących jeden za drugim na długości całego pasa. Samolot nadlatuje, i ustawia się na stanowisku (wydawało mi się że przyleciał "na pusto" – niestety nie śledziłem obiegów wizza). Szybki załadunek, przywitanie po polsku przez kapitana, i ustawiamy się przed pasem, gdzie jak informuje obsługa przechodzimy standardową procedurę odladzania. Start bezproblemowy, a sam lot przebiega bardzo spokojnie, i po 1,5h lotu zniżamy się do lądowania. Samo lądowanie również bez najmniejszych problemów, śmiem stwierdzić iż jest bardzo "lajtowe" dla osób lecących po raz pierwszy jak moja mama, gdyż samolot kieruje się lecąc z północy prosto na pas bez zbędnych nawrotów i zmian kierunku. Na kilka minut przed lądowaniem piękny widok na nocny Rzym, przelatujemy nisko nad prześlicznie oświetlonymi największymi zabytkami miasta.
Rzym065 U św Pawła za murami
Szybki przeskok przez halę przylotów, i ledwo zdążamy na autobus do stacji metra Anangina (1,2 euro). Na Ananginie przesiadamy się się na metro, i o 21:30 meldujemy się pod Koloseum. Niewielki spacer, i autobusem, którym możemy jechać jeszcze na ważnym przez 75 minut bilecie z metra udajemy się do Hostelu mieszczącego się niedaleko dworca Termini. Tutaj czeka nas miła niespodzianka, gdyż z bliżej nieznanych nam powodów wytłumaczonych po włosku (chyba brak wody), zostajemy przeprowadzeni do hostelu o wyższym standardzie.

17.02.2009 r.
Rzym – zwiedzanie.

Rzym054 Szwajcarzy w zimowych wdziankach
Drugiego dnia nie ma chyba sensu opisywać szczegółowo, zwiedzamy standardowy zestaw zabytków do obejścia w jeden dzień, zwracając szczególną uwagę na Watykan, gdzie spędzamy dużo czasu, kilka innych bazylik, wędrujemy też przez okolice Forum Romanum, a kończąc dzień na moim ulubionym Awentynie, z którego rozciąga się piękny widok na miasto, można spojrzeć na kopułę Bazyliki Świętego Piotra przez słynną dziurkę od klucza u Kawalerów Maltańskich, a przede wszystkim odpocząć od dzikich tłumów turystów, które zazwyczaj się zatrzymują na Hiszpańskich schodach i Fontannie di Trevi.

18.02.2009
Rzym – Bergamo – Kraków

Rzym099 Piazza Matei
Dzień trzeci zaczynamy od spaceru przez miasto, planując go zakończyć przed 12 gdyż musimy dotrzeć na Ciampino na lot do BGY o 15:10. Poruszamy się klasyczną trasą odwiedzając zaułki starego Rzymu, – Campo di Fiori, Piazza Navona, aż do Hiszpańskich Schodów. Na szczęście nie ma takich tłumów jakie ostatnio spotkałem będąc w Rzymie w sierpniu. Tym razem wyjeżdżamy pociągiem, w drodze na Termini odbieramy jeszcze defiladę armii włoskiej, która z okazji jakiegoś święta ma paradę na Piazza di Republicca.
Rzym147 Fontanna di Trevi, tym razem bez turystów.
Przesiadka z pociągu na autobus na stacji w Ciampino (dojazd z centrum Rzymu łącznie około 3 euro). Razem z nami na przystanku oczekują dwie panie, których zawód można rozpoznać po charakterystycznym chabrowym kolorze płaszczyków. Jedną z nich chyba zresztą rozpoznaję z któregoś z wcześniejszych lotów FRancą. Krótko po 13 meldujemy się na lotnisku. Kontrola tym razem bardziej problemowa, niezwykle uprzejma Włoszka każe wypakować mój plecak aż do ostatniej zawartości, żeby na końcu nie znaleźć nic co byłoby podejrzane. No ale idziemy dalej. Pierwsze wrażenie – Dworzec PKS.
Rzym153 Na szczycie hiszpańskich schodów
Miejsce w którym oczekujemy na wylot jest blaszakiem, który wygląda jak jeden z wielu dworców autobusowych w Polsce. Nastroju nie poprawiają ceny, które są dużo wyższe niż na innych lotniskach które miałem przyjemność do tej pory odwiedzić. No cóż – bardziej reprezentacyjne zapewne jest Fiumicino, mam nadzieję że i tam kiedyś zawitam.
Rzym172 Defilada na naszą cześć
Na pół godziny przed odlotem pakują nas do autobusów, i dojeżdżamy do samolotu. W samolocie Włoch patrząc na nasze karty pokładowe uśmiecha się i mówi "dobre". Hmmm… chyba chodziło mu o powitanie 😉 Bardzo cieszy nas standardowa zapowiedź lotu wykonana przez tegoż Włocha w języku angielskim z mocnym włoskim akcentem. Włosko angielski jest niesamowity 😀 Króciutki lot, – planowo godzina, a w zasadzie po 50 minutach meldujemy się w Bergamo.
W czasie lotu okazuje się że dwie stewardessy są Polkami – no to już wiemy skąd polskie powitanie przez ich kolegę przy wejściu.
Rzym184 W drodze do Bergamo
W Bergamo żegnamy się z jedną z polskich stewardess, po czym machamy jej jeszcze wchodząc po check-in w okolice naszego gate-u, podczas gdy ona odprawiała pasażerów powrotnego lotu do Rzymu. Lotnisko BGY zatłoczone z powodu jakiejś przebudowy, i im dłużej czekamy tym bardziej robi się tłoczno. Na godzinę przed naszym odlotem tłum jest całkiem spory, zwłaszcza że opóźnia się lot na Sycylię, który miał wystartować godzinę przed nami. BGY robi dużo przyjemniejsze wrażenie od Rzymu, zwłaszcza ze względu na piękne widoki na bliskie już góry i zachodzące słońce. My na szczęście startujemy bez problemów i opóźnień.
Rzym187 Cremona
Startujemy w kierunku zachodnim, zawracamy, i kierujemy się w stronę ojczyzny. Zastanawia nas jedynie czas lotu do Krakowa, i mamy racje, bo samolot bez żadnych problemów melduje się w KRK ponad pół godziny przed czasem. Z Krakowa z racji późnej godziny zabierają nas znajomi samochodem, i w ten sposób kończy się wycieczka.