Kolejną wycieczkę mająca na celu przejechanie szlaku XXV Lecia PTTK zaczynam w Mysłowicach. Tam dojeżdżam do miejsca w którym zakończyłem poprzednią wycieczkę. Zaraz po skręcie z głównej ulicy dojeżdżam do Centralnego Muzeum Pożarnictwa. Niestety z braku czasu nie wchodzę do środka, ale z zewnątrz widać przez szybę część eksponatów. Na końcu ulicy widać szeroką polną drogę, niestety nie widać znaków. Jadę więc widoczną drogą i po pewnym czasie zauważam na drzewach zatarte znaki szlaku. Niestety one znów znikają za chwilę. Wracam więc po dłuższej jeździe do końca asfaltu. Ale że nie ma tego złego, jako wynagrodzenie nadłożonych kilometrów mogę przez chwilę obserwować wiewiórkę, która nic nie robiąc sobie z mojej obecności skacze po okolicznych drzewach. Wracając, zauważam kątem oka wąską ścieżkę skręcającą wzdłuż ogrodzenia ośrodka sportowego. Bingo! Po 5 metrach widzę piękny zielony znak. Długą prostą w lesie pokonuję kolejne kilometry. Po drodze trzeba przekroczyć ulicę Obrzeżną zachodnią. Jako, że jest to dwupasmówka, oczywiście przejście przez nią wymaga akrobacji. Kolejne kilometry przez las częściowo już asfaltem wąską drogą, aż po pewnym czasie osiągam zabudowania Janowa. Dojeżdżam do ośrodka Bolina. Tutaj znów problemy ze znakami, ale po pewnym czasie znajduje szlak, który wiedzie przez silnie podziurawioną drogę do ulicy łączącej Mysłowice z Giszowcem. Wjeżdżam w osiedle, początkowo wśród wieżowców, ale po drodze pojawia się coraz więcej niewielkich domków. Jest to jedno z najciekawszych katowickich osiedli, brutalnie zniszczone w latach 70. XX wieku. Wtedy to dzielnicę zbudowaną według koncepcji miasta – ogrodu, składającą się z niewielkich domów otoczonych zielenią postanowiono wyburzyć. Dzięki decyzjom konserwatora zabytków udało się ocalić jedynie około 30 procent starej zabudowy. Przejeżdżam przez plac Pod Lipami, i kieruję się w stronę DK 86. Przejściem podziemnym kieruję się na druga stronę drogi, a potem po przejechaniu kilkudziesięciu metrów w kierunku północnym znów skręcam w las. Droga prowadzi do kolejnego ośrodka położonego nad stawem Janina. Tutaj niewielki odpoczynek. Stąd trasa wiedzie w kierunku Ochojca wygodną asfaltową drogą dla rowerzystów. Kilka kilometrów świetnej jazdy. Pod koniec szlak jak to w jego zwyczaju się gubi, ale po niewielkich perypetiach udaje mi się dojechać do pętli autobusowej przy kompleksie szpitalnym w Ochojcu. Tutaj postanawiam zakończyć ten fragment trasy. c.d.n.