Drugą część trasy zaczynam w centrum Jaworzna. Ulicami Podwale i Działkową zjeżdżam w stronę osiedla Gigant. Przejściem podziemnym przejeżdżam na drugą stronę DK79, i wśród bloków przejeżdżam przez osiedle Podłęże. W okolicach kościoła wjeżdżam w las. Bardzo długą prostą drogą szlak wiedzie przez las, aż doprowadza do dwóch niewielkich zalewów. Jadę groblą między jeziorami. Na skrzyżowaniu szlaków kieruję się w prawo (znów brak znaków), a po kilkudziesięciu metrach skręcam w wąską ścieżkę w lewo. W lesie mijam obelisk, niestety ze skradzioną tablicą. Dojeżdżamy do zalewu Łęg. Tutaj mijam punkt odpoczynkowy. Po kilkuset metrach jazdy lasem dojeżdżamy do drogi prowadzącej w stronę Elektrowni Jaworzno III. Tuż przy elektrowni szlak skręca w las, ale znaki są bardzo niewyraźne, dlatego ten fragment postanowiłem ominąć jadąc prosto ulicą Promienną, i następnie skręcając w lewo w ulicę Wojska Polskiego. Dojeżdżam do granicy z Mysłowicami.

Tutaj szlak skręca w prawo, nad Przemszę. Ale aby się tam dostać, należy nie zwracać uwagi na znaki, które kierują na wprost, na barierkę 😉 Należy skręcić w lewo, nieużywanym zjazdem na autostradę, a następnie przejechać pod wiaduktem, i dalej polną drogą. Po prawej mijam obelisk ku czci straconych w tym miejscu powstańców śląskich. Potem szeroką polną drogą jadę wzdłuż rzeki. Przejeżdżam pod drogą ekspresową S1 i docieram do Brzęczkowic. Tutaj moja mapa podpowiada że szlak skręca w kierunku miasta. Znaki kierują jednak dalej wzdłuż rzeki.

Zaczyna się najgorsza część szlaku. Przez dwa kilometry dzielące od Trójkąta Trzech Cesarzy droga wiedzie zaroślami nad brzegiem rzeki. Niestety, miasto położone nad Przemszą odwróciło się plecami do niej, co przypominają nam zwłaszcza zapachy. Ironia losu, zwłaszcza, że przed II Wojną Światową istniały projekty budowy w Mysłowicach największego portu rzecznego w kraju. Z planów została zrealizowana jedynie regulacja koryta Przemszy, a następnie wybuchła wojna. Niestety ten dłuższy odcinek trzeba pokonać pieszo, gdyż zarośnięta ścieżka nie pozwala na jazdę. Widoczne wiadukty kolejowe oznajmiają nam, że dotarliśmy do kolejnego ważnego miejsca na szlaku -Trójkąta Trzech Cesarzy. To właśnie tutaj przez kilkadziesiąt lat zbiegały się granice trzech najpotężniejszych mocarstw europejskich. Na przełomie XIX i XX wieku po rzecze kursowały statki parowe, a tłumy ludzi przyjeżdżały oglądać to miejsce. Dzisiaj… o dawnej świetności nie przypomina prawie nic. Dopiero kilka lat temu wycięto krzaki pokrywające jeden z brzegów. Po stronie sosnowieckiej – „rosyjskiej” znajduje się obelisk, w miejscu gdzie stoimy, po czasach świetności nie ma najmniejszej pamiątki. Nad druga stronę rzeki można dostać się nieczynnym wiaduktem kolejowym.

Szlak kieruje się w stronę miasta. Po drodze zauważam jeszcze, że jedna z ulic w okolicy nazywa się Portowa… tylko tyle świadczy o pięknej historii tego miejsca.