Hranovnica – Dlha Ves
92,86 km

Poranek zaczęliśmy od wyżymania karimat z potu 🙂 Ze względu na brak bagażnika tylnego, sakw i worka, moje skarpetki suszyły się na rogach 🙂 Postanawiamy poranek przejechać bez koszulek, nieświadomi tego, że opalenizny na plecach i tak nie będzie:) Droga przyjemnie prowadzi doliną, by po kilku kilometrach stanąć na chwilę dęba, za to jesteśmy nagradzani widokami na Kralovą Holę. Dwie większe przełęcze, kilka przyjemnych zjazdów. Wyjeżdżamy z Niżnych Tatr, mijamy Murań. Pod koniec dnia wjeżdżamy na obszar Gemeru a droga prowadzi w dół i w górę na małych odcinkach. Za Plesivcem musimy się jeszcze wspiąć na płaskowyż Słowackiego Krasu, i dojeżdżamy do małej mieścinki, tzn. długiej wioski (Dlha Ves). Czuć już Węgrami, bo napisy w całej wsi są dwujęzyczne. Nocleg znajduje kolejny raz Tomek. Śpimy na podwórku, dostajemy wodę bieżącą oraz dywan pod namiot 😀 i mnóstwo uśmiechu. A przede wszystkim słyszę po raz pierwszy w życiu węgierski na żywo. Nocleg generalnie byłvery international– w kontaktach wykorzystano języki: słowacki, węgierski, angielski, migowy i dwa słowa po niemiecku 🙂 Postanawiam wykorzystać dywan i śpię przed namiotem pod gołym niebem, a właściwie ubranym w ciemno granatowy płaszcz z cekinami z gwiazd. To była jedna z najpiękniejszych nocy jakie spędziłem. Trzeba się kłaść bo jutro na 9 chcemy wejść do Domicy.mag2