Henryków – Łagiewniki – Przeł. Tąpadła – Świdnica – Świebodzice – Domanów

102,4 km avg 15,7 , max 52,8

UNESCO

Rano od gospodarza słyszymy dalszy ciąg opowieści. Niestety musimy ruszać, bo kilometrów dużo przed nami…. na samym początku zwiedzamy opactwo w Henrykowie (tak, tak to stąd się wzięło „daj ać ja pobrusze a ty poczywaj” – pozdrowienia dla nauczycielek języka polskiego:-). Samo opactwo jest bardzo ładne. Przy okazji mała lekcja zoologii – hodowane są tutaj strusie i dziki. Po wyjechaniu z Henrykowa ruszamy przez jakieś tragicznie zaniedbane wsie. Jedziemy w kierunku Ślęży. Na samą górę oczywiście z sakwami nie wjeżdżamy, ale z przełęczy Tąpadła (384 m n.p.m.) za to jest całkiem przyjemny kawałek zjazdu. Kierujemy się w stronę Świdnicy. W Świdnicy dokonujemy zakupu nowej opony, a potem przez pół godziny szukamy Kościoła Pokoju…. 3 mieszkańców podaje nam trzy różne kierunki 😀 na miejscu oczywiście więcej Niemców, ale cóż. Po zwiedzaniu robimy zakupy w Tesco, gdzie musimy przeprowadzić konferencję prasową – z jakimiś trzema dzieciakami i jednym dziadkiem, którzy wypytują nas chyba przez 10 minut brrr… ze Świdnicy do Świebodzic droga jest wręcz obrzydliwa, bo zbyt główna. Na szczęście za Świebodzicami skręcamy na boczne drogi. Ale coś za coś – za to jest przez 10 km pod górę…. na samym końcu droga, która jest oznaczona jako główna, okazuje się być terenową… wesoło…. Nocleg za drugim podejściem, za pierwszym razem kobieta bawi nas do łez tłumaczeniem, mamy łąkę, ale przecież dalej tez są domy…… Za drugim razem jest już ok, podwórko całkiem całkiem, ale pies szczeka….. jemy…. pies szczeka….. myjemy menażki… pies szczeka……idziemy się myć……. pies szczeka……. pijemy herbatę…. pies szczeka….. śpimy…. pies szczeka…..