Dolni Sklenov – Svatoborice-Mistrin
143,6 km

Dzień obudził nas deszczem, co nie było zaskoczeniem bo w nocy łomotało o namiot. Skutek tego był taki, że zamiast o 7 wyjechaliśmy o 9. Tak padało, że nie mogliśmy wyjść z namiotu, dobrze że wcześniej ręczniki zdjęliśmy i wsadziliśmy do środka bo nieźle by się wysuszyły. Mimo przeciwności losu wyjechaliśmy mając pod ręką żółte peleryny – i dobrze bo się przydały. W końcu, w połowie dnia wyjechaliśmy spod chmur deszczowych i przywitaliśmy słońce. Poprawiło nam to nastrój i zdecydowanie miało znaczenie przy zwiedzaniu Kromeriża – jego jasna starówka robiła wrażenie. Obejrzeliśmy z zewnątrz zamek w tymże (UNESCO). Mieliśmy dziś do przejechania 140 km, a spóźnienie poranne, ciągłe górki, podjazdy i zjazdy (typowoczeskie) sprawiły, że zabrakło nam 4 km do celu. Bardzo nużący dzień – krótkie zjazdy i zaraz podjazdy – krajobraz nie sprzyjał dziś pędzeniu na rowerze. Wszystko dobrze się skończyło, jakimś cudem. Gdy po godzinie szukania miejsca na rozbicie namiotu i straceniu nadziei staliśmy obok jakiegoś domu zastanawiając się nad swoim losem, podjechało doń dwoje ludzi, którzy pozwolili nam rozbić się na polu za domem, a ponadto. Dostaliśmy rohliki i domowej roboty dżem z rybiżu, czyli czarnej porzeczki.