Dożyliśmy takich czasów, że śnieg zimą bywa niebywałym luksusem. Aby więc przypomnieć sobie jak wygląda śnieżna zima, i może przywołać śnieg na dłużej, zapraszam na wycieczkę, którą odbyłem niemal rok temu, w przepięknym jak zwykle Beskidzie Żywieckim.

Lutowy poranek w Rycerce jest bardzo senny. Długą chwilę zajmuje nam znalezienie czynnego pensjonatu, przy którym możemy zostawić samochód na dwa dni. Chmury wiszą nisko zasłaniając wyższe partie gór. Zastanawiamy się jak będzie wyglądała ta wycieczka, jednak skoro już przyjechaliśmy, ruszamy.

rycerzowa001

rycerzowa005

Schodzimy nieco asfaltem w dół, i gdy skręcamy za wskazówkami czerwonego szlaku. Gdy wychodzimy zza pierwszych fragmentów lasu, wyłania się zza chmur słońce, co powoduje nagłe zmrużenie oczu nieprzyzwyczajonych do takiej ilości bieli. Potem wszystko wraca do normy, i wędrujemy dłuższą chwilę lasem. Przed zabudowaniami Mładej Hory idziemy przez chwilę odsłoniętym grzbietem, i tu daje nam się po raz pierwszy we znaki zima. Dosięga nas wiatr, i przez chwilę robi się nieprzyjemnie. Na szczęście już za chwilę dochodzimy do pierwszych domów Mładej Hory. Przysiółek wygląda na wymarły. Jednak słońce, które przechyla się już nieco ku zachodowi nadaje krajobrazom nieco bajkowy charakter.

rycerzowa023

rycerzowa026

Z Mładej Hory szlak znów rusza ostro w górę. W lesie robimy krótki postój, i mobilizujemy się na ostatni odcinek drogi do schroniska. Powoli dochodzimy na Małą Rycerzową, gdzie pojawiają się widoki na zamgloną dolinę. Stamtąd już idziemy trochę na przełaj, zapadając się miejscami po pas w miękkim śniegu.

rycerzowa024

rycerzowa011

Rano nic niestety nie zapowiada lepszych widoków. W bieli za oknem ciężko rozróżnić niebo od zboczy widocznego szczytu Rycerzowej. Po śniadaniu wyruszamy dalej. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Do szczytu jst od schroniska 10 minut, my jednak gramolimy się nieco dłużej 😉

rycerzowa009

W końcu jednak znajdujemy się na niepozornym wierzchołku Wielkiej Rycerzowej. Zatrzymujemy się w sumie tylko na pamiątkowe zdjęcie i spadamy w stronę Przegibka.

rycerzowa014

rycerzowa012

rycerzowa013

Mimo, że niżej szlak jest już wydeptany, to i tak sporo czasu zajmuje nam dreptanie na Przegibek. Tam w tłocznym schronisku decydujemy się posilić, i jednak zamiast kontynuować na Wielką Raczę, skręcić w czarny szlak, który przez Bendoszkę zaprowadzi nas z powrotem do Rycerki Dolnej. Do szczytu Bendoszki jest całkiem znośnie, jednak im niżej, tym gorzej, i przez większą część trasy torujemy szlak.

Beskid Żywiecki zimą

rycerzowa019

rycerzowa018

Nieco zmęczeni dochodzimy do przełęczy oddzielającej Bendoszkę od Praszywki Wielkiej. Gdy siedzimy przy jednym z budynków bazy namiotowej, sprawdzam rutynowo kieszenie. W jednej, wewnętrznej, zamkniętej kieszeni powinienem poczuć kształt kluczyków do samochodu… tym razem… pusto!

Patrzę za siebie… perspektywa poszukiwania kluczy w metrowym śniegu przy zapadającym zmroku na odcinku kilku kilometrów to jak szukanie igły w stogu siana. Ostatnia iskrą nadziei jest telefon do schroniska na Przegibku.

-Dzień dobry, jedliśmy u was obiad jakieś dwie godziny temu. Czy…
-Tak są, chodzi Panu o kluczyki od Skody?
-Bogu niech będą dzięki…

Teraz szybka burza mózgów i analiza mapy. W tych warunkach ponowne podejście pod Bendoszkę to jakieś bite dwie-trzy godziny nocą. Na szczęście z przełęczy schodzi na mapie dość wyraźna nitka drogi leśnej do Rycerki Górnej. I tę drogę uznajemy za najlepsze wyjście. Po kilku minutach drogi na przełaj, pojawia się pod śniegową kołdrą wyraźny zarys drogi, i po 45 minutach jesteśmy na dole. W śpiącej już prawie Rycerce Kolonii znajdujemy kwaterę. Rano, gdy jeszcze wszyscy śpią urządzam sobie mały górski bieg drogą dojazdową do schroniska, odzyskuje własność, i tak kończy się kolejna przygoda 😉