Jak zaplanować zwiedzanie Stambułu mając do dyspozycji jedynie trzy dni, z czego pół dnia odpadnie na dojazd na lotnisko, a do tego punktem obowiązkowym miała być plaża? Z niezwykłej obfitości zabytków i miejsc, które warto odwiedzić, musieliśmy wybrać tylko niewielką część. Pominęliśmy większość płatnych atrakcji – pałaców. Nawet nie ze względu na oszczędności, a przez czas – zwiedzenie pałacu Topkapi i Dolmabahce zajęło by nam zapewne cały dzień… Wystarczyło na zaostrzenie sobie apetytu, i planowanie kolejnego wyjazdu…

Na placu Taksim

Na placu Taksim

W naszym pokoju zostawiamy plecaki, i ruszamy w miasto. Zwiedzanie Stambułu rozpoczęliśmy od najbliższej nam okolicy. Wyszliśmy na İstiklâl Caddesi. W sobotnie popołudnie nie mogło być inaczej. Ulicą w obie strony przelewała się rzeka ludzi. Turyści mieszają się tutaj z mieszkającymi nieopodal mieszkańcami Stambułu. Po obu stronach „rzeki” szyldy z najbardziej znanymi światowymi markami. Ceny oczywiście na poziomie światowym, za byle herbatę trzeba tutaj zapłacić trzy razy tyle, co w innych dzielnicach miasta. Ruszamy w stronę znanego z telewizji placu Taksim.

Rozglądania się po okolicy nie ułatwia nam pogoda. Paradoksalnie – spodziewaliśmy się słońca, tymczasem po wyjściu z domu z zachmurzonego nieba zaczyna kropić deszcz. Jest na tyle nieprzyjemnie, że zaraz po dojściu do placu wsiadamy do zabytkowego tramwaju kursującego z placu przez całą długość Istiklal Caddesi aż do stacji kolejki Tunel. Nostaljik Tram, jak nazywają go miejscowi jest jednym z pocztówkowych obrazków Stambułu. Z racji soboty jest oczywiście wypchany po brzegi. Przejazd nim kosztuje tyle co normalny bilet komunikacji pobierany z Istanbulkart. Sam tramwaj pochodzi sprzed kilkudziesięciu lat, ale na tej trasie kursuje dopiero od 1990. Po drodze przez okno oglądamy budynki po obu stronach. Wzdłuż tej reprezentacyjnej alei znajduje się kilka ambasad, i co ciekawe, nie ma tu ani jednego meczetu! Znajduje się za to parę katolickich kościołów – Katedra św. Antoniego z Padwy, a także niewielki Santa Maria Draperis, niewidoczny z ulicy, do którego trzeba zejść w dół stromymi schodami (w katedrze jest nawet msza po polsku w niedzielę o 10:30!)

Zabytkowy tramwaj na Istiklal Caddesi

Zabytkowy tramwaj na Istiklal Caddesi

Wysiadamy na końcowym przystanku. W dół można zjechać kolejką, ale ten środek transportu zostawiamy sobie na podróż powrotną. Ulica, która jest przedłużeniem Istiklal Caddesi prowadzi ostro w dół. W dalszym ciągu sklepy są pełne pamiątek, jednak im dalej od głównego deptaka, tym ceny, zwłaszcza jedzenia są niższe. Po drodze mijamy Wieżę Galata – jeden z bardziej znanych zabytków miasta, zwykle obleganą przez turystów w czasie zachodu słońca. Zbudowana w XIV wieku stanowiła przez lata część systemu obronnego, potem była wykorzystywana jako punkt obserwacyjny, a w XX wieku została udostępniona turystom. Dzisiaj z racji ciężkich chmur nisko wiszących nad horyzontem ani zachodu, ani żadnych innych widoków nie da się zobaczyć z tarasu widokowego, więc nie wchodzimy do środka.

Oblegana przez turystów Wieża Galata

Oblegana przez turystów Wieża Galata

Dochodzimy ponownie do dużego skrzyżowania przy nabrzeżu Karakoy. Widok na skrzyżowaniu jest ciekawy. Mimo, iż jest ono zaopatrzone w sygnalizację świetlną, niewiele osób korzysta z tych udogodnień, przechodząc przez jezdnię w miejscu które najbardziej mu się podoba. Na nabrzeżu zatoki Złoty Róg kuszą zapachy niewielkich stoisk z jedzeniem. Małże, słynna stambulska Balik Ekmek, czyli kanapka z rybą, inne grilowane przysmaki. Można się też napić herbaty – cała „restauracja” to stojący na taborecie imbryk, i kilka malutkich stołeczków stojących pod murem.
Spacerując nabrzeżem mijamy też licznych wędkarzy, którzy cierpliwie zarzucają wędkę. rybki. Złowione niewielkie rybki zaraz po chwili lądują na stoiskach, które znajdują się po drugiej stronie mostu.

Na moście Galata

Na moście Galata

stambul203

Most jest bardzo ciekawą konstrukcją. Jest piątą z kolei konstrukcją, która stoi w tym miejscu i został odbudowany w 1992 roku po pożarze. Górne piętro mostu to oczywiście samochody, tramwaje, piesi, którzy przemieszczają się w obie strony ale także wszechobecni handlarze i czyściciele butów. Jednak most ma drugie dno, a raczej niższy poziom, gdzie znajdują się restauracje. Od niewielkich knajpek sprzedających kanapki z rybą, aż po wyglądające dość ekskluzywnie restauracje z ciężkimi tapicerowanymi fotelami. co ciekawe, jest to most zwodzony – cztery potężne skrzydła mają możliwość podnoszenia, aby umożliwić przepływanie większym statkom do portów w Złotym Rogu.

Wracamy do domu. Tym razem chcemy skorzystać z kolejki, która łączy dzielnicę Karakoy z Beyoğlu, czyli kolejki Tünel. Mimo, że jest zupełnie niepozorna (raptem dwie stacje) jest drugą najstarszą na świecie (po londyńskim metrze) podziemną linią kolejową, o czym świadczy dumnie umieszczony napis na górze każdego wagonika.

Zabytkowa kolejka Tunel

Sama podróż jest krótka, trwa jedynie 1,5 minuty. Na sam koniec dnia lądujemy w jednej z małych knajpek w okolicy naszego noclegu na kebabie (ściśle mówiąc jest to döner, bo to co znamy z swojskich budek kebabowych w Polsce mieszkańcy Turcji właśnie tak nazywają). Dwie przecznice od Istiklal za zestaw składający się z mięsa, frytek i sałatki płacimy dwa razy mniej niż w mijanych wcześniej knajpkach. Pełni szczęścia dopełnia zamówiony do picia ayran. Z napełnionymi żołądkami udajemy się na spoczynek, jutro czekają nas najsłynniejsze zabytki miasta.. 😉